|
Blog > Komentarze do wpisu
Takie rzeczy, to tylko na Pradze
Pod pewnymi względami życie prażanina lżejszym jest. W porównaniu z lewobrzeżnym warszawianinem oczywiście. Lekkość owa objawia się w tak ważnej dziedzinie życia, jak wynajdywanie wytłumaczeń dla swych spóźnień do pracy. I nie chodzi tutaj o całkiem wyimaginowane, czy tylko mocno naciągane wydarzenia, katastrofy i zbiegi okoliczności, które stanęły nam na drodze do upragnionego celu, jakim jest biurko w pracy. Owszem, można się powołać na casus kierowców, którzy z upodobaniem blokują skrzyżowanie przy "Czterech Śpiących". Wjedzie jeden taki... pan (albo pani), a kilkadziesiąt osób (pomnożone czasem przez 3 albo cztery tramwaje), pałając żądzą mordu, odlicza mijające minuty. Ale to mało orginalne wytłumaczenie - niski poziom inteligencji szoferów jest przypadłością ogólnowarszawską. Już lepiej wykorzystać więzi społeczne, wciąż silne na Pradze. Wybiega człowiek z mieszkania, pędzi w dół schodami, wypada z bramy i... wpada na sąsiada, który wyprowadza pieska. I zaczyna się gadka o przypadłościach Pikusia, o suce z naprzeciwka (nie, nie chodzi o sąsiadkę), o sprawach kamienicy, kwestiach ogólnoludzkich i globalnych. Nie da rady, kilka minut zleci, niedyskretne zerkanie na zegarek efektów nie przynosi. Trudno, szefowi się powie, że sąsiad, że stosunki międzyludzkie... Można odwołać się do popularności, jaką Praga cieszy się wśród twórców. Wybiega człowiek z mieszkania, pędzi w dół schodami i... wpada na ekipę filmową, która piętro niżej kręci ważną scenę. Na warsztacie kolejny serial kryminalny, więc proszę o ciszę na planie, nie, nie można przejść. Kwadrans w plecy. Trudno, szefowi się powie, że Szyc zablokował schody... Warto też powołać się na niski poziom zamożności (albo: wysoki ubóstwa) części mieszkańców, którzy zmuszeni są zbiórką surowców wtórnych reperować domowy budżet. Wybiega człowiek z mieszkania, pędzi w dół schodami, wypada z bramy, leci na przystanek, stoi, stoi... Przed przejściem dla pieszych utworzył się mały korek tramwajowy. Po pasach noga za nogą, z prędkością żółwia idącego tyłem, staruszek pchał wózek wypełniony złomem. Pchał, to za dużo powiedziane - raczej utknął na torach, bo to i ciężar, i zdrowie nie dopisuje. Kilka osób się rzuciło na pomoc i dalej wyciągać zaklinowane kółka, pchać to całe żelastwo, a potem ściągać z torów autora zamieszania, który w tempie jednego centymetra na minutę zmykał przed rozdzwonionym tramwajem. Trudno, szefowi się powie, że ludność nie bogata, ale recykling ma we krwi... czwartek, 02 października 2008, miszka44
Komentarze
Gość: momisz, dnw231.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/10/06 15:47:15
bosko napisałeś:) jakbym tam była!
2008/11/05 10:52:19
Patrzę na ten napis - Prago bądź piękna - ja wiem, że ona jest piękna, nawet w tych zapomnianych podwórkach Brzeskiej, czy Ząbkowskiej jest piękno. Tylko trzeba umieć je dostrzegać. W naszym zabieganym zyciu trudno zauważyć piękno wystawione na pokaz, a co dopiero to zaklęte i schowane. dzięki takim osobom jak Ty staje się to możliwe!
Dziekuję za te wszystkie wpisy. |
|