Rok przerwy... Szmat czasu. Właściwie sam nie wiem, czemu zarzuciłem te swoje praskie zapiski. Ani się stąd nie wyniosłem, ani miłość do Pragi mi nie przeszła, ani czasu nagle mniej nie miałem. Spróbuję dalej – czy raczej: na nowo – spisywać praskie sprawy.