|
Blog > Komentarze do wpisu
Przybyłem, zobaczyłem, przeżyłem
Dzisiaj znajoma z pracy (nazwijmy ją, hm.. może Ewa) opowiedziała mi, z wypiekami na twarzy, o swojej wizycie na Pradze. Ostatnia miała miejsce kilka lat temu – wtedy, gdzieś na Szmulkach, rzucona w autobus cegła skutecznie zniechęciła ją do eksploracji dzikich zakątków Warszawy. Teraz impreza urodzinowa zwabiła Ewę na Inżynierską, do górującego nad okolicą zamczyska czyli magazynów Wróblewskiego. Wiadomo, pracownia artysty, niebanalne wnętrze, alkohol i muzyka, tańce i hulanki. Uśmiech nie schodził z jej twarzy, a rozmarzone oczy wspomnień miłych były dowodem. Przyjemnych doznań nie zakłóciła wizyta dwóch tubylców, którzy zwabieni światłem i perspektywą zabawy wzlecieli na piętro. Spokojni byli, kulturalni, nie rozróba im w głowie była. Jeden z gości – żartowniś czy rozeznania spraw życiowych pozbawion? – zastanawiał się, czy „tak młodych ludzi można alkoholem częstować”. O zwyczajach Aborygenów wie pewnie więcej. Gdyby ktoś chciał zrobić współczesną, warszawską wersję „Wesela” Wyspiańskiego powinien to zrobić w praskich dekoracjach. Oto malarz/fotograf/rzeźbiarz z Mokotowa albo jeszcze lepiej – z Żoliborza, zakochuje się w dziewczynie z mięsnego z Inżynierskiej, albo z solarium na Stalowej. Wesele odbywa się w domu panny młodej na ulicy... na którejkolwiek z praskich ulic. Lewobrzeżni zjeżdżają taksówkami (wiadomo: wypić przyjechali, a poza tym utrata samochodu gwarantowana), wspinają się po wąskich, drewnianych schodach, zachwycają się autentyzmem obszczanych murów i kolekcji kryształów na regale w dużym pokoju. I zapyta gospodarz jakiegoś pana redaktora z TVN-u Cóż tam, panie, w polityce? Chińcyki trzymają się mocno!? Wesele się rozkręca, wódką rozgrzane dziewczyny z Cinnamonu albo Między Nami w tany ruszają z wyelegantowanymi chłopakami, co to nie pracują, a beemką jeżdżą, którzy pawimi piórami zamiatają pułap izby. Piski, obłapiania, i raz dokoła, raz dokoła... I przypomina sobie znany stylista i zaczyna śpiewać, dołącza się PR-owiec od fajek, a potem senior media buyer i już chór cały ryczy Na chuj mi, kurwa, Twoje kwiaty.... Równie emocjonujących relacji można posłuchać, jak ktoś wróci z najdzikszych ostępów Amazonii, cudem umknie z rąk ludożerców, z paszczy lwa głowę wyrwie. czwartek, 25 września 2008, miszka44
Komentarze
Gość: mandrax, 251-mo4-6.acn.waw.pl
2009/03/16 12:30:56
Gościu, jesteś po prostu smutny pisząc to cale to pierdolenie o warszawskiej Pradze. Przybyłeś tu zapewne z jakiś Kozojebów Dolnych w poszukiwaniach pracy lub szkoły, nasłuchałeś się bzdur rozpowiadanych przez podobnych tobie. Jesteś przerażony i srasz w gacie myśląc o Pradze i starych dzielnicach Warszawy, szerzysz takie gówniane opinie na całą Polskę bo jakiś obszczymur skuł ci ryja być może na Pradze.. Obszczymur który na Pragę mógł przyjechać z Mokotowa, Żoliborza czy Woli po prostu na zakupy czy do kumpli. A ty od razy robisz wielkie aj waj. Wracaj do siebie na szosę pod figurkę, odnajdź spokój wśród swoich, w miejscu gdzie jak pierdniejsz na jednym końcu to na drugi wróble od huku się zrywają do lotu.
2009/03/16 12:42:35
Masz nie tylko problemy z czytaniem tekstu ze zrozumieniem, ale również z elementarną kulturą. Próbowałeś chociaż raz w życiu coś powiedzieć/napisać bez wulgaryzmów, bez obrażania rozmówcy? Wątpię. Nic o mnie nie wiesz, więc raczej w inny sposób rozładowuj swoje kompleksy.
Pozdrawiam ze Stalowej. M. |
|