|
Blog > Komentarze do wpisu
Zagłada XIX-wiecznej Pragi
Tekst poniższy ukazał się w miesięczniku "Urbanista" (nr 7/07): Stało się. To, o czym od lat 80. pisano tak często, że przestaliśmy w to wierzyć, właśnie się dopełnia: w Warszawie rozpada się substancja XIX-wiecznej zabudowy. Pozostaną tylko makiety odtworzone z żelbetu, styropianu i wieszanych "na pustą spoinę" płyt piaskowca oraz te nieliczne zabytki, które znalazły swych właścicieli. Zniknie scenografia naszego dzieciństwa, zbudowana z cegły, żeliwa, wapiennej zaprawy i tynku. Nie będzie już podziurawionych kulami brandmurów, bram z żeliwnymi odbojami dla wozów konnych, odlewanych wsporników i balustrad, ceglanych kominów z obejmami. Znikną stalowe kotwy z bednarki, ściągające ściany, wypalone cegły w rozprutych bombą kominach, rozpryski pocisków na nadprożu. Nie zobaczymy ramiaków skrzynkowych okien, rozwartych nad niebem ulicy... Za zamurowanymi siporeksem oknami zapadają się ostatnie drewniane stropy. Nie ma już ceglanych kominów, tnie się palnikiem nitowane więzary pofabrycznych hal, rozbiera spalone krokwie i schody wsparte na łukach. Zostaną tylko filmy i XIX-wieczna powieść - z coraz mniej dla nas swojską scenerią. W nieruchomościach - jak w przyrodzie - nie ma niepotrzebnych przypadków. Ten proces upadku jest też komuś potrzebny i nie przypadkiem nie udaje się go powstrzymać. Komuś ubędzie problemów w pracy, ktoś pozyska wolną działkę, ktoś inny zostanie pozbawiony przedmiotu roszczeń... Najlepiej widać to na warszawskiej Starej Pradze. Tu zabytków zachowało się najwięcej, więc najbardziej przeszkadzają. Nieliczne tylko - jak "Fabryka Trzciny", dawna fabryka konserw przebudowana na "offowe" centrum kultury - mogą zachwycać nas swym duchem miejsca. Niewielu jest tak troskliwych i mądrych inwestorów. Większość obiektów czeka zagłada. Teatr Baj - dawna szkoła, przytułek i ochronka praskiej Gminy Żydowskiej. Teatr od frontu jeszcze działa, choć od dziesięcioleci nie zaznał remontu. Wielki gmach na jego tyłach, od kilku lat opuszczony i z wybitymi szybami, czeka na swój pożar lub zawilgocenie, które zakwalifikują go do grupy zabytków przeznaczonych do wykreślenia z ewidencji z powodu "nieodwracalnego zniszczenia". Są profesorowie historii architektury i konstrukcji, nie tylko warszawscy, znani z pisania przekonujących ekspertyz... Fabryka wyrobów metalowych Zagórnego i Ogórkiewicza - ceglany zespół przemysłowy z 1903 roku przy ul. Krowiej, pozostałość dawnej dzielnicy hurtu i rzeźni wokół martwego dziś Portu Praskiego - opuszczona, spłonęła w 2003 roku. Do dzisiaj nie przeprowadzono jakichkolwiek napraw. Budynek bez dachu - dosyć solidny - trzyma się jeszcze, ale nawiedzany przez pijaków spłonie niebawem doszczętnie. Roszczenia dawnych właścicieli - jeśli są zgłoszone - staną się bezprzedmiotowe. Przeszkoda w nowej zabudowie ustąpi. Uzgodnienia z konserwatorem nie będą wstrzymywać budowy apartamentowca z unikalnym widokiem na Stare Miasto i Wisłę. Ulica Brzeska, największy zespół czynszowych kamienic w Warszawie, zachowany w nietkniętym stanie, nie tylko z powodu niewielkich zniszczeń wojennych, ale także w tym sensie, że nie był remontowany przez całą 2 połowę XX w., dożywa właśnie swych dni. W bramach, niegdyś słynnych z melin, coraz mniejszy ruch. Dawno już zamarł pobliski Bazar Różyckiego. Coraz więcej mieszkań i całych domów stoi opuszczonych. Wyburzono oficynki i małe fabryczki po wschodniej stronie ulicy, spłonęło kilka strychów - w tym dach pięknej secesyjnej kamienicy pod 16-tką. Niech naszej czujności nie usypia widok nowej knajpy w dawnym warsztacie - klubowicze są tu tylko przelotnym gościem. Wyprowadzą się przy następnym boomie budowlanym, kiedy także tu ruszą inwestycje. Gdy metro dotrze do Dworca Wileńskiego tych budynków już nie będzie, a czynsze wzrosną i powstanie kolejne "kondominium" za zamkniętymi bramami. Pustych lub na wpół opróżnionych kamienic jest na Pradze wiele. Od kilku lat zamurowane są okna kilku kamienic przy ul. Targowej koło Bazaru Różyckiego, na wprost ul. Białostockiej i na wprost ul. Kijowskiej. Na Nowej Pradze rozpada się opuszczony Pałacyk Konopackiego, na pożar czeka pusty dom przy najstarszej zajezdni tramwajowej na rogu ulic Małej i Inżynierskiej. Na słynnej, pięknie niegdyś dekorowanej ceglanymi kształtkami, kamienicy "Pod Sowami", przy narożniku ulic Jagiellońskiej i Okrzei nie ma już sów, ktoś je zdjął, znikły też żeliwne detale i nietoperze, pierwsze mieszkania są już opuszczone po pożarach. Sąsiedni dom jest dawno wyburzony, pożar przeszedł tędy jakieś cztery lata temu, dziś jest już płot i tablica informacyjna budowy. Obok przy ul. Kłopotowskiego - dawnej Szerokiej - pożar gościł pół roku temu. Dziś cała oficyna ma zaślepione okna. Na Ząbkowskiej pod 9-tką tuż koło "kultowego" - jak to się dzisiaj (głupio) mówi - "łysego pingwina" jest kamieniczka z drewnianym pięterkiem, od lat prawie w całości zamieszkałym już tylko przez gołębie. Jakie wrażenie na lokatorach, którzy wykupili swoje mieszkanie na własność wywiera puste mieszkanie za ścianą? Ile lat można wytrzymać z przemarzającą ścianą od sąsiada? Szybka, choćby i tania sprzedaż mieszkania za cenę, jaką daje jedyny zainteresowany - być może właśnie ten co opróżnił pustostan - i ucieczka z resztką majątku jest najlepszym rozwiązaniem. Ten proces ma swe etapy. Najpierw nie naprawia się dachu, orynnowania, obróbek, drzwi i izolacji. I nie wyrzuca lokatorów dewastujących dom. Pojawiają się pustostany, do nich wkraczają bezdomni, najczęściej dzieje się to zimą, kiedy muszą się ogrzać. Podpalają papiery i śmieci - a wraz nimi mieszkanie, warsztat lub strych. Sezon zaprószeń ognia zaczyna się na Pradze z pierwszymi mrozami. Strażacy, poszukując tlących się materiałów, rozrzucają deski poszycia, wyrzucają na podwórze pozostałości konstrukcji, sprzętów, okien... Nikt nie okrywa odsłoniętych krokwi, legarów, nie wprawia szyb w okna. Deszcz, woda, kolejny pożar dopełnia dzieła. Po kilku latach zaniedbania można już przystępować do "usuwania zagrożenia budowlanego", a po wyburzeniu wyrównać teren. Radcy ustalą, dlaczego zwrot nieruchomości jest niemożliwy i niedługo będzie to znów "czysta prawnie" działka budowlana. Pewien najwyższy rangą urzednik w urzędzie dzielnicy Praga Północ przed kilku laty publicznie wyznawał, że nie wyłoży jakichkolwiek pieniędzy na inwestycje w budynkach komunalnych, objętych roszczeniami, bo te środki publiczne przepadną bezpowrotnie na rzecz nowych właścicieli. Stan prawny nie pozwala bowiem - jak mówił - sprawiedliwie rozliczyć nakładów na remont z przychodami z nieruchomości, użytkowanymi na podstawie dekretu Bieruta przez ponad pół wieku. Słowa dotrzymał. Warsawianiści, architekci, historycy i urbaniści patrzyli od dawna z żalem i bezradnością na los XIX-wiecznych zabytków stolicy. II połowa XX wieku była dla Warszawy złym czasem: wojna światowa, peerelowskie klęski: woluntaryzm, bałagan i bieda, wreszcie pookrągłostołowa nieporadność III RP, a potem cynizm ekipy prezydenta Kaczyńskiego, skoncentrowanej na swoich szansach wyborczych... Kampania wrześniowa, eksterminacja ghetta i Powstanie Warszawskie pozbawiły nas większości substancji w lewobrzeżnej Warszawie. Tragiczny wojenny los stolicy osierocił ją z tych, którzy, zakorzenieni tu od pokoleń, decydowali o tożsamości miasta i jego znaczeniu. W powstaniu zdziesiątkowana została warszawska inteligencja. Wcześniej zginęli prawie wszyscy Żydzi. Mury Warszawy miały służyć nowym ludziom - obcym w nich. Przyspieszona odbudowa i masowa migracja ludności - najczęściej wiejskiej - zerwała społeczną tożsamość miasta. Odbudowa przyniosła wielkomiejską skalę arterii, ale zwróciła się przeciw temu, co - uważane za burżuazyjne i brzydkie - było jednakowo znienawidzone przez modernistów i komunistów. XIX-wieczna zabudowa ustąpiła miejsca blokom i byle jakim trawnikom. Większość witała to z radością, wielu taka przemiana podoba się i dzisiaj. Budowa nowego społeczeństwa i jego stolicy prowadzona była na podstawie tzw. "dekretu Bieruta" z dnia 26 października 1945 roku "o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m. st. Warszawy". Akt ten zlikwidował w stolicy nie tylko prywatną własność, ale wprowadził trwający do dzisiaj bałagan prawny i niesprawiedliwość. Proces przekształcania miasta w metropolię socjalistyczną dla mas wcale się nie skończył - dzisiaj zbieramy jego późne owoce. "Kontrolowany" rozpad XIX-wiecznych kamienic jest jednym z nich... Paweł Detko architekt i urbanista poniedziałek, 05 listopada 2007, miszka44
Komentarze
Gość: prawobrzezny, ip-89.171.242.130.dsl.crowley.pl
2008/03/10 11:59:14
Spokojnie, tak prędko Praga nie zaginie. Brzeska wygląda tak jak wyglądała 10 czy 20 lat temu i klimat się tutaj nie zmienia.
Gość: Tenere, arashi.kompakt.pl
2008/06/26 12:36:31
Na razie sad wydal wyrok, teraz czekamy - jako rodzina, na podpisanie
aktu notarialnego przez Pania Prezydent. Odzyskalismy sadownie przepiekna kamienice na Starej Pradze. I nie mamy zamiaru jej rownac z ziemia. Ale o lokatorach tez nie ma mowy. Chcemy poddac renowacji elewacje. Oficyny sa do wyburzenia. Naklady na odbudowe trzeba liczyc w milionach zl. Nie stac nas na utrzymywanie tamtejszych mieszkanow. Niestety. |
|